Wątek: Nerwica lękowa
Hej,
może zacznę od początku... Od jakiegoś czasu miałam duszności. To znaczy nie mogłam tak jakoś wciągnąć do całych płuc powietrza
nic sobie z tego nie robiłam, a w końcu mama zaciągnęła mnie do lekarza, bo objawy stały się gorsze. Jechałam kiedyś z chłopakiem samochodem i osunęłam się na jego kolana, bo nie mogłam całkowicie złapać powietrza. Czułam jak mi wszystko drętwieje i już wydawało mi się, że jestem jedną nogą w grobie. Do wieczora dochodziłam do siebie, nie miałam siły chodzić, bo byłam strasznie słaba. Przez kilka dni robiło mi się słabo, kręciło mi się w głowie i brakowało mi tlenu. Miałam ściśnięte gardło i nie mogłam połykać. Było tak, że bałam się usnąć, bo bałam się, że zdarzy mi się znowu taki atak i nie będzie miał mi kto pomóc... Lekarz zlecił mi badania (szczególnie TSH, ponieważ było prawdopodobieństwo tarczycy), ale wszystkie badania wyszły bardzo dobrze. Więc stwierdził, że mam nerwicę lękową... Szczerze mówiąc strasznie mnie to zdziwiło. Nie miałam zielonego pojęcia co to w ogóle jest. Owszem, często się denerwuje, ale się nie boję tak jak inne dziewczyny. Mam problemy z nawiązywaniem kontaktu, ponieważ ciężko mi odezwać się w większym towarzystwie, albo też nawet z osobami, które krótko znam, chociaż przyznam szczerze, że jestem w trzeciej klasie technikum i z osobami z klasy też rzadko rozmawiam, ale to raczej wynika z mojej nieśmiałości i z tego, że po prostu nie wiem o czym rozmawiać
a jeżeli chodzi o to denerwowanie się to mam młodszego brata i on często mnie denerwuje
ale żeby nerwica lękowa? Nie rozumiem...
Proszę, powiedzcie co o tym sądzicie.
Pozdrawiam
